Kryzys kadrowy w turystyce i gastronomii. Co hotele w górach oferują dziś, by przyciągnąć załogę?
Artykuł sponsorowany
Zimowy boom w Tatrach, weekendowe oblężenie Beskidów, narty, spa i kolacje do późnych godzin. Za tym obrazem kryje się problem, o którym rzadko mówi się na głos: w kuchniach brakuje rąk do pracy, a recepcje działają na minimalnych obsadach. Pracodawcy muszą działać szybko i kreatywnie, jeśli chcą przyciągnąć pracowników.
Dlaczego w górach brakuje rąk do pracy?
Sezonowość pozostaje jednym z największych wyzwań branży. Latem hotele w górach pękają w szwach, zimą rosną kolejki do wyciągów, ale między sezonami pojawiają się okresy znacznie mniejszego ruchu. Pracownik, który ma kredyt i stałe rachunki, nie poczeka na kolejną falę turystów. Szuka stabilności – i często znajduje ją w magazynach e-commerce, na produkcji, w logistyce. Tam wprawdzie nie ma widoku na Giewont, ale wynagrodzenie wpływa co miesiąc.
Drugi problem – gastronomia i hotele kojarzą się z wyczerpującymi grafikami, brakiem weekendów i niskimi stawkami. To mit, który utrwalał się latami. Dziś wielu pracodawców z branży oferuje warunki porównywalne z firmami produkcyjnymi, a niekiedy lepsze. Problem w tym, że o tych zmianach wie niewiele osób.
Benefity nie są już tylko miłym dodatkiem do pensji
Jeśli chodzi o benefity pracownicze, zakwaterowanie to podstawa. Bez niego rekrutacja w górach po prostu się nie powiedzie. Coraz więcej obiektów udostępnia załodze pokoje na terenie hotelu lub w bezpośrednim sąsiedztwie – najczęściej dwu- lub czteroosobowe, z dostępem do kuchni i internetu.
Niektórzy pracodawcy idą dalej i oferują:
wyżywienie w ramach umowy,
bilety na lokalne atrakcje,
wstęp do hotelowego SPA,
elastyczny grafik.
Pakiety relokacyjne — nie tylko dla menedżerów
Relokacja przestała być przywilejem kadry kierowniczej. Coraz częściej hotele w górach finansują dojazd, pokrywają koszty przeprowadzki, a nawet organizują transport z dworca do miejsca zakwaterowania także szeregowym pracownikom. To sygnał, że pracodawca traktuje pracownika poważnie – i że konkurencja o załogę wciąż trwa.
Niektóre obiekty wprowadzają programy adaptacyjne: pierwszy tydzień to płatne szkolenie, podczas którego poznajesz zespół, zasady pracy, standardy obsługi. Dostajesz czas, by zaaklimatyzować się w nowym miejscu, bez presji pełnego obciążenia.
Stawki w branży robią się konkurencyjne
Jeszcze pięć lat temu kelner w górskiej restauracji zarabiał niewiele powyżej minimalnej krajowej. Dziś stawki zaczynają się od 4500–5000 złotych brutto na początek, a doświadczeni pracownicy kuchni czy recepcji mogą liczyć na kwoty sięgające 6000–7000 złotych i więcej. Do tego dochodzą premie za obecność, napiwki, dodatki za pracę w święta.
W gastronomii – zwłaszcza tej hotelowej – napiwki bywają sporym wsparciem. W niektórych obiektach stanowią istotną część dochodu. To zmienia kalkulację. Praca, która na papierze wygląda przeciętnie, w praktyce daje wynagrodzenie wyższe niż w wielu biurach.

Jak szukać pracy, by nie żałować?
Branża turystyczna bywa nieprzewidywalna. Nie każdy pracodawca dotrzymuje obietnic złożonych na rozmowie. Przed wyjazdem w dane miejsce sprawdź opinię o firmie i przeczytaj komentarze osób, które już pracowały w danym hotelu.
Jeśli szukasz zatrudnienia w turystyce lub gastronomii, wejdź na GoWork.pl – znajdziesz tu oceny pracodawców wystawiane przez pracowników. To oszczędzi ci rozczarowania w sytuacji, gdy okazuje się, że obietnice w ogłoszeniu o pracę nie mają pokrycia w rzeczywistości.
Jak maluje się przyszłość rekrutacji w górach?
Braki kadrowe w turystyce nie znikną same. Demograficzne zawężenie rynku pracy, emigracja zarobkowa, konkurencja ze strony innych branż – to wszystko będzie wywierać sporą presję na hotele i restauracje. Obiekty, które przetrwają, to te, które przestaną traktować zespół jako koszt, a zaczną inwestować w ludzi.
Niektóre hotele już teraz współpracują ze szkołami hotelarskimi, oferują staże z atrakcyjnym wynagrodzeniem, budują programy lojalnościowe dla pracowników wielosezonowych. Tworzą społeczności – organizują wspólne wyjścia, wspierają rozwój zawodowy, dają przestrzeń na awans wewnętrzny.
Nie wszystko sprowadza się do pieniędzy. Praca w górach daje rytm, którego próżno szukać w biurze. Kontakt z ludźmi z całego świata, dynamika zmieniających się dni, możliwość spędzania wolnego czasu na szlakach. To wciąż ma znaczenie – ale tylko wtedy, gdy warunki zatrudnienia są jasne, uczciwe i konkurencyjne.
Rynek pracy wymusza na pracodawcach zmianę. Jeśli chcesz dołączyć do branży, pamiętaj – masz wybór. I coraz więcej argumentów, by wybrać świadomie.
Opublikowano: 26.03.2026